środa, 3 lipca 2013

23.

*Oczami Natashy*
Gdy umyłam brudne od krwi ręce wyszłam z łazienki i zeszłam do jadalni na obiad. Justin, Jake i Victoria już tam byli, więc usiadłam milcząc i zaczęłam jeść spaghetti. Myślałam, że Justin będzie mi zadawał pytania ''co się stało?'' lub ''dlaczego płakałaś?'', ale on również milczał. 
Po posiłku usiadłam na kanapie i zaczęłam oglądać TV. Po 10minutach dołączył do mnie Justin. Usiadł obok mnie i objął mnie jedną ręką w pasie, lecz odsunęłam się. Mój brat i jego dziewczyna, właściwie chyba narzeczona wyszli na randkę, więc zostałam z Justinem sam na sam.
-Skarbie, co się stało? - milczałam i oglądałam jakiś bezsensowny serial. Próbowałam się nie rozkleić i nie zacząć płakać, mimo, ze to było strasznie trudne. - Natasha..
-Nie Justin, przestań.
-Ale co ja zrobiłem, że się do mnie nie odzywasz? No proszę powiedz. - zaczął wymachiwać rękoma w celu obronnym. 
-Na prawdę myślałeś, że się nie dowiem co robiłeś w klubie?
-Skąd wiesz gdzie byłem?
-Cóż..podczas szukania ciebie, złożyłam wizytę moim kuzynkom. Jedna z nich powiedziała mi, że prawie się pieprzyła z Justinem Bieberem, ale on stchórzył i uciekł.
-Nie stchórzyłem, nie chciałem cię zdradzić.
-Tak, ale zrozum, to, ze się z nią całowałeś, to..boli. Ja na prawdę nie wiem co zrobić. Już tyle razy całowałeś się z innymi i czasami nawet na moich oczach. Rozumiem tą ustawkę z Seleną lub Barbarą, ale wtedy z Eleną, to nie była żadna ustawka.
-Byłem pijany i..
-Nie Justin, ja dłużej tak nie mogę. Ile razy jeszcze będziesz się z kimś całował, a potem będziesz wymyślał jakąs wymówkę typu ''byłem pijany'', ''to ustawka'', ''ona się na mnie rzuciła''? To jest denerwujące.
-Tak wiem kochanie, ale obiecuję, że się zmienię.
-Słyszałam już to dużo razy i wiesz co...nie zmieniłeś się i zapewne się już nie zmienisz. Kocham Cię, ale zrozum, że to nie ma sensu.
-I co teraz chcesz zrobić? - zmarszczył czoło łącząc brwi w jedną linię.
-Musimy się rozstać, ale nie tak, że po tygodniu znów będziemy razem, nie. Teraz już na zawsze. Znajdź sobie inną dziewczynę, która będzie umiała znosić ten ból, bo ja, ja już nie daję rady - pokazałam mu swoje nadgarstki, a z moich oczy spłynęły łzy.
-Natasha, nie rób sobie krzywdy, przepraszam, na prawdę, przyrzekam, nie będę się już z nikim całował. Wybacz,
-Już podjęłam decyzję, a teraz spakuj swoje walizki i zapomnij o mnie.
-Ale.. - przerwałam mu.
-Proszę. Kochasz mnie? Daj mi wolność. - spuściłam głowę w dół.
-Dobrze, tylko mogę coś zrobić? - podniósł mój podbródek tak, że patrzyliśmy sobie w oczy. Widziałam w jego czekoladowych tęczówkach ból i smutek. - Mogę cię pocałować? Ostatni raz, na pożegnanie. - skinęłam głową, a chłopak złączył nasze usta w czułym i prawdziwym pocałunku. Gdy oderwaliśmy się od siebie Justin wstał - Będzie mi ciebie brakować - wszedł po schodach, a ja położyłam się na kanapie i powoli zasnęłam miejąc nadzieję, że gdy się obudze, Justin będzie już w samolocie w drodze do Los Angeles.

*Oczami Justina*
Wiem, myślicie, że oszalałem zgadzając się na opuszczenie Natashy, ale nie chciałem jej sprawiać większego bólu. Byłem cholernie głupim dupkiem gdy całowałem się z Ashley, Seleną, Barbarą i Eleną. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę ile razy musiała przeze mnie cierpieć. Niech znajdzie sobie lepszego chłopaka, który nigdy jej nie zdradzi i będzie z nim szczęśliwa. 
Otworzyłem moją walizkę, w której była 3/4 moich ubrań, ponieważ nie zdążyłem się jeszcze rozpakować. Gdy zapakowałem resztę ubrań, wszedłem na laptopa i zamówiłem jeden bilet do Los Angeles. Teraz będę musiał dokończyć Believe Tour i zrobię to z przyjemnością. Chciałbym zapomnieć o Natashy, ale nie będę mógł, za bardzo ją kocham, zeby ot tak zapomnieć o niej. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, nienawidziła mnie przez moje Beliebers, lecz później to się zmieniło. Pokochała mnie i chętnie spędzała ze mną czas. Pamiętam również nasze pierwsze rozstanie i moją próbę samobójstwa. Byłem w niej na śmierć zakochany, w sumie teraz też jestem.
Zszedłem po schodach i zobaczyłem moją dziew..Natashę śpiącą na kanapie. Nie chciałem jej budzić, więc wziąłem kartkę i napisałem na niej ''Kocham Cię ♥ Żegnaj.'', po czym położyłem ją na stole obok kanapy. Musnąłem policzek dziewczyny i wyszedłem z domu czekając na taksówkę, którą zamówiłem przed spakowaniem się. Gdy samochód przyjechał, wsiadłem do niego i podałem kierowcy adres lotniska...

*Oczami Natashy*
Obudziłam się i zauważyłam karteczkę leżącą na stole. Chwyciłam ją i przeczytałam tekst, który znajdował się na niej. Natychmiast zaczęłam płakać. Nie chciałam się rozstawać z Justinem, ale musiałam. Nie mogłabym znieść kolejnego bólu. Owszem, nadal go kocham i zawsze będę kochać, ale nie mozemy być razem i koniec. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Odwróciłam się i zobaczyłam moich rodziców. Podbiegłam do nich i przywitałam się.
-Czesć słońce - mama posłała mi uśmiech, lecz go nie odwzajemniłam - Płakałaś? - widać było na jej twarzy zmartwienie.
-Nie, ja po prostu spałam - w połowie skłamałam.
-Ahh rozumiem.
-Gdzie wy w ogóle byliście?
-Byliśmy w Warszawie u cioci Elizabeth, wiesz ma problemy zdrowotne, lecz na szczęście już wszystko ok.
-Cóż..cieszę się - schowałąm kosmyk moich włosów za ucho i poszłam do sypialni. Chwyciłam komórkę i odziwo nie było żadnych nieodebranych połączeń od Justina. Może na prawdę uszanował moją decyzję i chce dać mi spokój? Wybrałam numer Rose i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po trzech sygnałach usłyszałam jej łagodny głos.
-Czesć Nat.
-Hej Rose, mogłybyśmy się spotkać? - spytałam niepewnie.
-Oczywiście, to za 10 minut u mnie. - chciałam powiedzieć, że za dwadzieścia, ale nie zdążyłam, ponieważ kuzynka się rozłączyła. Narzuciłam na siebie bluzę i bez chwili zastanowienia wyszłam z domu. Po paru minutach błam już przy drzwiach Rose i Eleny, w które zapukałam, a już po chwili otworzyła mi Elena.
-O hej Natasha, co cię tu sprowadza?
-Przyszłam do Rose.
-Oh, no jasne. Rose lepsza ode mnie co nie? - zasmiała się i wpuściła mnie do środka. Usmiechnęłam się blado i usiadłam obok Rose, która siedziała na kanapie.
-No więc, dlaczego chciałaś się spotkać? - spytała przerywając ciszę.
-Ja, postanowiłam, że skończę z Justinem już na zawsze...

~*~
Hej! No więc jest 23 rozdział. Co o nim sądzicie? Przepraszam za błędy, ale piszę to o 4:41 nad ranem, więc wiecie, tak trochę śpiąca jestem, ale nie mogę spać xd Na blogu jakoś sie popsuł zegar czy coś, wiec nwm która będzie pokazana godzina dodania, ale uwierzcie, ze u mnie jest 4:41. No i to wszystko, dzięki :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

@kidrauhlluvyou

wtorek, 2 lipca 2013

Mała informacja

Dla tych, którzy jakby dopiero co zaczęli czytać tego bloga: Blog był pisany wtedy, gdy za bardzo nie wiedziałam jak poprawnie pisać opowiadania, więc nie będzie taki super napisany. Od 20 rozdziału staram sie pisać już ''normalnie'', a poza tym to mój pierwszy blog z takim opowiadaniem, wiec proszę, bez hejtów xx

@kidrauhlluvyou

wtorek, 25 czerwca 2013

22.

*oczami Justina*
Skierowałem się w stronę jakiegoś klubu i nałożyłem kapotę na głowę. Byłem strasznie wkurwiony,  co ten chuj sobie w ogóle wyobraża? Natasza jest moją dziewczyną, zgodziła się na seks, więc o co do cholery mu chodzi?  Skoro Jake tak zareagował, to co dopiero będzie, gdy ojciec Natashy się dowie? Uhmm..nieważne, musze odpocząć i się zrelaksować. 
Gdy byłem na miejscu, usiadłem przy barze i zamówiłem drinka, którego po chwili podał mi barman. Wypiłem go i zamówiłem następnego wiedząc, że jeden nie wystarczy. Spojrzałem przed siebie i ujrzałem piękną brunetkę, która tańczyła z jakimś blondynem. Wypiłem drugiego drinka i podszedłem do niej. Gdy blondyn odszedł, owinąłem ręce na talii brunetki i przysunąłem ją do siebie.
-Jak ci na imię piękna? - wyszeptałem jej do ucha, na co zachichotała.
-Jestem Elena - odwróciła się przodem do mnie - a ty przystojniaku?
- Justin, miło mi - zacząłem zjeżdzać z jej bioder na pośladki. Pisnęła z zadowolenia i owinęła ręce wokół mojej szyi.
-Mi rownież - uśmiechnęła się i musnęła moje usta. Natychmiast złączyłem nasze usta, a ona to odwzajemniła. Nie pytajac o pozwolenie wepchnąłem swój język do jej buzi, lecz nie sprzeciwiła się. Już po chwili nasze jezyki toczyły walkę. Dziewczyna odsunęła się ode mnie i chwyciła mój nadgarstek - Chodź ze mną - pociągnęła mnie w stronę łazienki, gdzie powróciliśmy do naszej poprzedniej czynności. Podniosłem ją lekko, przez co mogła zwinnie owinąć nogi wokół moich bioder. Muszę przyznać, że ona nie była taka jak Natasha. Pocałunki Eleny były szybkie, a Natashy wolne i delikatne. Gdy brunetka zaczęła ściągać mi bluzkę, zorientowałem się o co jej chodzi. Natychmiast odepchnąłem ją od siebie i poprawiłem moją bluzkę. Ta spojrzała na mnie zdziwiona, a ja tylko prychnąłem i wyszedłem z łazienki. Wypiłem jeszcze dwa drinki i miałem dość. Wyszedłem z klubu i postanowiłem wrócić do domu. W tej chwili zdałem sobie sprawę z tego, że...a zresztą nieważne.
Otworzyłem drzwi od domu i wszedłem powoli do środka. Było dość późno, więc byłem pewny, ze wszyscy śpią, niestety myliłem się. W salonie siedzial Jake i Victoria, Gdy tylko chłopak mnie zobaczył, od razu podszedł do mnie.
-Gdzie byłeś? - warknął
-W klubie - odpowiedziałem zirytowany
-Po co byłeś  w klubie?
-Gówno cię to obchodzi - odepchnąłem go i poszedłem do sypialni. Na łóżku siedziała Natasha i płakała. Usiadłem obok niej i przytuliłem. Byłem ciekawy czemu płacze, ale również martwiłem się o nią.
-Natasha, skarbie..co się stało? - nie odpowiedziała - Kochanie, powiedz mi. Pamiętaj, mi możesz mówić wszystko. - Nadal milczała. Westchnąłem i przyciągnąłem ją bliżej siebie. Nagle dziewczyna odepchnęła mnie i wstała, po czym weszła do łazienki. - Natasha... - próbowałem otworzyć drzwi od pomieszczenia, w którym się znajdowała, lecz był one zamknięte. Powoli zacząłem zjeżdzać na podłogę ocierając się o drzwi. Gdy siedziałem już na podłodze usłyszałem cichy szloch i ciche ,,Nienawidzę cię''. O co do cholery chodzi?

*oczami Natashy*
Szukałam Justina wszędzie i nie mogłam znaleźć. Na pewno sie nie zgubi, przecież to jest już dorosły chłopak. Popatrzyłam w bok i zauważyłam, ze stoję obok domu moich kuzynek - Rose i Eleny. Pochodzą z Kanady, ale przeprowadziły się do Polski gdy miały Rose miała 20 lat, a Elena 17. Strasznie się za nimi stęskniłam, więc może odwiedzę je. Tak, to dobry pomysł. Zapukałam do drzwi, które już po chwili zostały otwarte przez Rose. Gdy mnie zobaczyła jej źrenice rozszerzyły się. 
-O mój Boże! - uwiesiła mi sie na szyi - Nat - zawsze tak na mnie mówi - co ty tu robisz? Tak cholernie tęskniłam za tobą.
-Przyjechałam do babci na święta - posłałam jej usmiech.
-Wejdź, zapraszam - weszłam do środka i zobaczyłam duży salon z ścianami o kolorze białej czekolady. Na srodku stała beżowa kanapa, na której mogłoby się zmeiścić chyba z 6 osób. Obok kanapy stał szkalny stół, a naprzeciwko niej wisiał plazmowy telewizor. Było tez kilka innych mebli, ale wróćmy... Usiadłam na kanapie, kuzynka zrobiła to samo. - A więc, co u ciebie?
-Cóż..w porządku. Gdzie jest twoja siostra?
-Na imprezie.. - mruknęła. Widać było, ze nie jest z tego zadowolona. Rose i Elena lubią imprezować. Rose nie szaleje tak bardzo jak Elena, więc martwi sie o swoją młodszą siostrę. Nagle usłyszałyśmy jak ktoś wchodzi do domu. - No proszę, o wilku mowa. - spojrzałam w kierunku drzwi i zobaczyłam Elene.
-Siema Natasha! - podbiegła do mnie i przytuliła mnie z całej siły.
-Oj Elena, zaraz mnie udusisz - zażartowałam. Dziewczyna odsunęła się i usiadła obok.
-I jak? Poznałas jakiś chłopaków? A może masz któregoś z nich numer? - zapytała Rose, na co Elena się uśmiechnęła.
-No oczywiście, mam  7 numerów. Byłby jeszcze ósmy, ale nie zdążyłam zapytać o numer, bo tchórz uciekł zanim zaczęliśmy się pieprzyć. Szkoda, ze jest taki, bo jest na prawdę przystojny.
-Ale chyba znasz ich nazwiska?
-Tak, to ..- Elena zaczęła po kolei wymawiać imiona i nazwiska. Siedziałam i gapiłam się na podłogę - i Justin Bieber - natychmiast spojrzałam na kuzynkę.
-Co ty pieprzysz? - zaczęłam krzyczeć - To nie mógł być on, to nie możliwe!
-O co ci chodzi Nat? - popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Justin..on przyjechał ze mną do Polski, to mój chłopak.
-O Boże, Natasha, tak strasznie cię przepraszam. Gdybym wiedziała, że ma dziewczynę, to nie zrobiłabym takiego czegoś, nawet bym z nim nie gadała. Co za świnia.
-Przepraszam, ale muszę już iśc, j-ja muszę to przemyśleć. - zaczęłam płakać i szybko wybiegłam z budynku kierując sie do mojego domu. Gdy byłam na miejscu poszłam do sypialni, przytuliłam poduszkę i zaczęłam płakać. Co za pieprzony oszust. Wczoraj tak mnie zapewniał, ze mnie kocha i nigdy mnie nie zdradzi. To on 'zabrał' mi dziewictwo, a teraz? A teraz dowiaduję się, że całował się z moją kuzynką. Rozumiem Elenę, nie wiedziała, jej mogę wybaczyć, ale Justin..Szkoda gadać, na serio myślałam, że to co było wczoraj, to było prawdziwe, ale on chyba, chyba mnie tylko wykorzystał. Z przemyśleń wyrwała mnie osoba, która weszła do pokoju. Spojrzałam w górę...Justin. Usiadł obok mnie i zaczął się mnie pytać o co chodzi. Nie odpowiedziałam, sam powinien do wiedzieć. Po chwili wstałam, weszłam do łazienki i zamknęłam drzwi na klucz. Chłopak próbował też wejsć, ale nie dał rady. 
-Nienawidzę cie - szepnęłam na tyle głosno, zeby usłyszał. Nie miałam już na nic siły, byłam nadal w szoku i to mnie ciągle męczyło. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej żyletkę. Tak, wiem myślicie, ze oszalałam. Być może to prawda, ale na prawdę nie mogę nic innego zrobić. Usiadłam na zimnej podłodze i zaczęłam robić cięcia na moim lewym nadgarstku...

~*~
Ale się porobiło...


Dzięki za komentarze ;) Jeżeli chcesz być informowana o nowych rozdziałach podaj swojego twittera w zakładce ''informowani''. Dzięki za 13907 wyświetleń ;D

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Aha i zmieniłam twittera ;)
@kidrauhlluvyou

poniedziałek, 17 czerwca 2013

21.

Uwaga! W rozdziałach mogą pojawić sie wulgaryzmy! Czytasz na własną odpowiedzialność!

 ~*~

Obudziłam się rano cała obolała. Co się wczoraj do cholery stało? A no tak... To było cudowne, przynajmniej później, bo na początku, bolało..
-Justin, śpisz? - pchnęłam lekko ramię chłopaka. - Justin..
-Śpię.-mruknął i po chwili usłyszalam lekkie chrapanie. Zachichotałam pod nosem i wstałam na nogi. Skierowałam się do łazienki, gdzie rozebrałam się cała i weszłam do kabiny. Po paru sekundach po mojej skórze spływały krople ciepłej wody, które strasznie mnie relaksowały.Chwyciłam do ręki szampon, po czym nalałam trochę na włosy i zaczęłam masować skórę na głowie. Po spłukaniu zrobiłam to samo z ciałem, wytarłam się ręcznikiem, następnie owinęłam go wokół ciała. Gdy spojrzałam w lustro prawie wybuchnęłam śmiechem. Moje włosy były porozrzucane w rózne strony, przez co wyglądałam okropnie. Złapałam szybko szczotke oraz suszarkę i zaczęłam rozczesywać i suszyć moje blond kosmyki. Gdy już skonczyłam tę czynność postanowiłam umyć zęby. Podczas wypłukiwania buzi poczułam parę rok trzymających mnie za biodra. Do końca wypłukałam usta i odwróciłam się w stronę Justina.
-Dzień dobry skarbie - powiedział i musnął moje usta.
-Dzień dobry. - uśmiechnęłam się i wyszłam z łazienki.
-Co dziś robimy? - spytał cały czas idąc za mną.
-Cóż..nie wiem. Wyjdź, muszę się ubrać.
-Natasha, widziałem cię wczoraj nagą, chyba nie zrobi ci to różnicy, jeżeli dziś tez cie taką zobaczę?
-Justin, powiedziałam cos - warknęłam, zboczeniec.
-No dobrze, dobrze..Idę pod prysznic. - wszedł do łazienki i zamknął drzwi na klucz. Podeszłam do szafy i zaczęłam zastanawiać się nad ciuchami. Zdecydowałam się na dżinsowe spodenki, a do tego biała bokserka i czerwone conversy. Założyłam wybrane ubrania i usiadłam na łóżku. Włosy spięłam w koczka i wyszłam z pokoju kierujac się do jadalni. Przy stole siedział już Jake  razem z Victorią.
-Hej - pomachałam ręką i usiadłam obok Victorii. Papużki nierozłączki uśmiechali się i co chwile całowali. O co chodzi? - A wy co tacy szczęśliwi? - złączyłam brwi w jedną linie.
-Po prostu cieszymy się, że podjęliśmy wspólną decyzję i to bez kłótni. - wytłumaczył Jake.
-Jaką decyzję? - spojrzałam na Victorię.
-Nie bierzemy jeszcze ślubu, jestesmy za młodzi.
-I to jest ta wasza decyzja? - wytrzeszczyłam oczy.
-Mhm, coś nie tak?
-Nie nic.. - skończyłam jeść kanapkę i zauważyłam, że mój chłopak schodzi po schodach ubrany bluzkę z wycięciem w kształcie V na dekolcie oraz czarne spodnie spuszczone tak, ze znajdowały się prawie pod jego tyłkiem. Mmmm....czerwone bokserki lubię to. Natasha! Ogarnij się
-Dzień dobry - przywitał się.
-Siema- powiedzial Jake.
-Jak się czujesz Natasha? Boli cię coś? - usiadł obok mnie i objął mnie w pasie.
-Niee...-chciałam dokończyć, lecz Jake mi przerwał
-Co miałoby ją boleć? Uderzyłeś ją?!
-Co? Oszalałes? Nigdy bym tego nie zrobił. Nigdy! - Jus się oburzył.
-To czemu miałoby ją coś bolec do cholery?!
-Bo uprawialiśmy seks! Już dasz nam święty spokój? Myślisz ze jestem zdolny do tego bym ją uderzył. Masz nie pokolei w głowie! - gdy chłopak wypowiedzial te słowa, Jake'owi rozszerzyły się źrenice.
-Co robiliście?! -wstał i podszedł do Justina.
-To co słyszałeś! - splunął.
-Jak ty śmiałes?! I że niby moja siostra straciła dziewictwo z takim lalusiem jak ty? - popchnął go.
-Lalusiem? - zaśmiał się - Dobra  kurwa! Masz o mnie takie zdanie, to prosze bardzo! Nie będę już się mieszał do twojego pieprzonego życia! - warknął, po czym wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
-Co ty zrobiłes? - krzyknęłam na Jake'a z łzami w oczach..Idę go poszukać, jeżeli nie wrócę, to znaczy, że wyjechałam z nim albo coś. - wsadziłam komórkę do kieszeni, po czym wybiegłam z domu i zaczęłam biec. Miałam nadzieję, ze jak najszybciej go znajdę...

~*~
No wieć takie krótkie będą rozdziały, ale będą częściej dodawane :) Prosze o komentarze.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 20 ( +18 ale i tak przeczytajcie :D )

To co jest zaznaczone na biało, to najważniejsze momenty ;p
-----------------------------------------------------------------------------

Całował mnie, ale ja nie chciałam i się odsunęłam.
*Co się stało?
~Nie wiem, czy mogę ci zaufać.
*Jak to?
~Czemu całowałeś się z Barbarą?
* Ehh... Wiesz, że jestem flirciarzem i no nie mogłem się powstrzymać, ale wiem, że najważniejsza jesteś ty, Basia to tylko przyjaciółka.
~Przyjaciółka, która zamieni się w twoją dziewczynę?
* Nie.
~A co z Ashley? Ona tak dobrze całuje, czy co?
* Ona nie jest dla mnie, a nie przestawałem jej całować, bo no trzymała mnie, a tty tego nie widziałaś.
~A pamiętasz lekcje tańca? Byłeś ''nauczycielem'', zrobiłeś to specjalnie, czy przypadkowo?
*Dobra, przyznaję się, było to specjalnie, bo chciałem cię zobaczyć, ale nie wiedzialem, ze to się tak skończy.
~Ale to ja ukrywałam moją miłość do ciebie, i przeze mnie skoczyłeś z dachu.
* Ale ty razem ze mną skoczyłaś.
~Tak, ale...
*Może nie wracajmy już do tamtych smutnych chwil.
~No dobrze, najwązniejsze, że jesteśmy tutaj cali i zdrowi no i oczywiście jesteśmy razem.
*Wiem.
~Ale, jeszcze coś mnie drażni.
*Co takiego?
~Pamiętasz jak nakryłam cię w łóżku z Basią? Musisz wiedzieć, że tego ci nigdy nie wybaczę.
* Ale między nami nic nie zaszło wtedy. My poprostu spaliśmy. Byliśmy zmęczeni, więc co miałem zrobić. Basia miała daleko do domu, no więc...
~No dobrze, jednak ci wybaczam, a może...
Rozmowę przerwała komórka Justina.
* O wilku mowa, to Basia.
Jus odebrał i gadał z Barbarą przez 30 min., a ja miałam pustkę w sercu, czułam, że Justin mnie nie kocha, ale wiem, że było inaczej. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Justin to usłyszał.
* (do Basi) Muszę kończyć, cześć.
* (do Natashy) Czemu płaczesz?
~Poświęcasz jej więcej czasu niż mnie.
* Wiesz, że kocham tylko ciebie!
~Udowodnij!
Pocałował mnie.
* I co?
~Pocałunek nic nie znaczy.
*Dobra jak, chcesz, ale będzie ostro.
Wyrzucił swój pierścień, który oznaczał, że przed ślubem nie będzie robił ''tego''  i  zamknął dzrzwi od pokoju.
~Co ty robisz?
*Zobaczysz.

Przyciągnął mnie do siebie i zaczął namiętnie całować, poczułam jego ciepłe dłonie pod bluzką, której po chwili nie miałam na sobie. Położył mnie na łóżku u usiadł na mnie.

 Nagle jego usta były na mojej szyi i jechały w dół całując co milimetr moje ciało. Przeszkodziły mu  moje spodnie, więc je zdjął.

Przyszła moja kolej, rozebrałam go całego oprócz bokserek. On chciał mi zdjąć stanik, ale przerwałam mu.
~Justin, ty chyba nie chcesz robić tego, o czym myśle?
* Dlaczego nie? Mówiłem, że będzie ostro.
~Ale jesteśmy za młodzi.
*Przestań pieprzyć, że jestemy za młodzi i daj mi dokończyć to co zacząłem.
~Jesteś wredny!
*Przepraszam, ale poprostu się denerwuję.
~To nie róbmy tego.
*Ale ja chcę cb.
~No dobrze, ale...
Nie zdążyłam powiedzieć, bo poczułam, ża nie mam na sobie stanika. Widziałam, że Jerry chce wkroczyć do akcji, ale Justin wiedział, że musi zaczekać. XD Juju postanowił zdjąć ze mnie to co zostało, czyli majtki, więc tak uczynił. Dokończył to co zaczął wcześniej - składanie pocałunków na moim ciele. Byłam teraz już całkiem naga, więc obsypał pocałunkami dosłownie całe moje ciało. Ja w tym czasie zatapiałam ręce w jego pięknych włosach.

 Przypomniało mi się, że on ma jeszcze na sobie bokserki.
~To co, czas na bokserki?
Nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się i spojrzał na mnie seksownym wzrokiem. To oznaczało, że się zgodził. Zdjęłam mu bokserki i zobaczyłam Jerry'ego. Wyciągnął z kieszeni od spodni cos okrągłego, wiedziałam co to jest. Ubrał Jerry'ego w prezerwatywę i zaczęło się.
Jb szukał pozwolenia w moich oczach. Zgodziłam się uśmiechając i całując go. Powoli wszedł we mnie. Zaczął ruszać biodrami coraz syzbciej i mocniej. Czułam ogromną przyjemność, zaczęłam jęczeć z zachwytu.  Bieber ruszał biodrami zdecydowanie i szybko. Strużki potu lśnią na jego czole. Po chwili doszliśmy. Justin powoli i delikatnie wyszedł ze mnie . Usiedliśmy wtuleni w siebie.
*Dziękuję maleńka, jesteś najlepsza.
Ubraliśmy się w bielizne i położyliśmy na łóżku.

Bylismy zmęczeni, więc zasnęlismy

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Namęczyłam się przy pisaniu tego, ale chyba dobrze wyszlo ;p
























środa, 26 grudnia 2012

19 rozdział ! .

Rano obudziłam się i zobaczyłam jak Justin stoi w łazience i układa sobie włosy . Podeszłam do niego . I zapytałam podejrzliwie .
~ Justin ,dlaczego się tak stroisz ?
- Muszę jakoś wyglądać . Przecież muszę się  przypodobać Twoim rodzicom .
Zaczęłam się śmiać . Bo niby jak go można nie kochać ?!
Podeszłam bliżej ,że byłam mniejsza od Justin'a to złapałam go w pasie i pocałowałam .
Niestety mój brat przeszkodził nam . Dlatego ,że drzwi były otwarte .
- Yyyyy ...... ? - Powiedział mój starszy brat .
- Tak ? - Zapytałam .
- Nie za wcześnie !? - Powiedział z lekkim zdziwieniem .
- Ohh Jake . Przestań ! - Popchnęłam go do tyłu . Ale nie zamierzałam kontynuować . Umówiłam się z Justin'em na wieczór .
Pomyślałam ,że dawno mnie tu nie było , a skoro już tu jesteśmy na dłużej ,to poszukam jakiejś pracy . Pochodziłam ,trochę po sklepach ,ale za dużo ciekawych prac nie było . Aż w końcu znalazłam bardzo ciekawą pracę . Była to praca na pełny etat . Od razu się ucieszyłam . Od zawsze chciałam być dziennikarką . Teraz miałam szanse zapowiadać w telewizji . Moją radość przerwał napis na ogłoszeniu .

,, Przyjmujemy osoby po próbnym egzaminie . Wybrana osoba musi zainteresować Nas i czytelników . "

Właściwie był mi potrzebny tylko temat i dobry aparat .
Po wróceniu do domu okazało się ,żę Victoria ma starą lustrzankę ,której prawie wcale nie używa . Jest tam również kamera . Postanowiłam zrobić wywiad z Justin'em oczywiście jeśli się zgodzi .
Wieczorem postanowiłam z nim o tym porozmawiać . Nikgo w domu nie było rodzice wyjechali na 2 dni ,a Jake i Victori'a są w kinie . Właściwie to nie wiem kiedy wrócą . Po usiądzieńciu na kanapie zaczęłam rozmowę :
- Justin , chcę być dziennikarką . Ale muszę mieć jakiś ciekawy temat . - Powiedziałam .
- No i .... ? Oczywiście bardzo się cieszę ,ale nie rozumiem . - Powiedział mój Kochany chłopak . \
- Mogę przeprowadzić z Tobą wywiad . ? - Zapytałam z nadzieją ,że Justin się zgodzi .
Oczywiście mój umysł się  nie mylił . Zaczęłam tulić Justin'a . Ten wieczór był magiczny . Justin spojrzał mi w oczy i zaczał całować ............

_____________________________________________________________________

No to na tyle . Sorry ,że taki krótki ,ale się spieszę . / Visiaa

czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział 18 ! ,,Magia świąt'' cz.2

Jeżeli jakieś słowa dialogu beda na czerwono, to znaczy, że mówi ta osoba w tej chwli po polsku :D A Justin nie rozumie polskiego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------

***oczami Justina***
Nareszcie koniec lotu. Wysiadłem z samolotu i pobiegłem w stronę ulicy Natashy. Na pewno już dawno była w domu. Nie miałem żadnej kurtki, a padał śnieg, było mi zimno. Musiałem wstąpić do sklepu po kurtkę, czapkę i szalik. Zajeło mi to strasznie długo, bo córka sprzedawczyni była moją fanką i musiałem czekać aż przyjedzie. No nic , tak bywa. Biegłem i biegłem i zauważyłem jej dom, byłem szcześliwy, biegłem tak szybko, ze tuż obok jej domu nie mogłem zahamować, poślizgnołem sie i przewróciłem -,- Z bólem podniosłem się i zapukałem do drzwi....
*** w tym samym czasie, oczami Natashy***
Nie mogłam się doczekać, wreszcie zobaczę mojego tatę. Po drodze spotkałam kilka dziewczyn, mówiły, ze słyszały moją i Justina piosenkę i że podoba im się. Poprosiły mnie o autograf i zdjęcie, zrobiłam to z przyjemnością. Po wszystkim poszłam do domu, zapukałam. Po chwili otworzył mi tata.
~Cześć tato - dałam mu buziaka w policzek - tęskniłam za tobą.!
- Cześć słonko, ja też tęskniłem.
~ I jak tam w pracy?
- Dobrze, dostałem dużo pieniędzy, więc postanowiłem, że na święta jedziemy do babci.
~Lecimy do Polski?
- Tak.
~Cieszę się.
- Ja też. Chodź mama i reszta czekają na ciebie.
Weszłam do środka, zdjęłam buty, kurtkę itp. 
~Hej mamo.
- Hej, jak minęła podróż?
~Całkiem dobrze, były lekkie turbulencje, ale reszta była spokojna.
- To dobrze, jak wiesz lecimy do babci.
~Wiem, a kiedy?
- Jutro.
~O matko, ledwo co przyleciałam do Kanady to już lecę do następnego kraju. To chyba nie muszę pakować walizek. Ide na górę przywitać się z Jake'm i Vicotrią.
Weszłam na górę, otworzyłam drzwi od mojego pokoju. Wydawał się taki mały w porównaniu do tego w hotelu. No nic, musiałam się przywitać z bratem. Akurat wychodził z Vicotirą z jego pokoju.
~Hej Jake.
- O cześc siostra i jak tam było w L.A. ?
~Dobrze :)
- Słyszałem, ze nagrałaś z Justinem piosenkę, czy to prawda?
~Nom. Hej Victoria.
- Cześć - odpowiedziała. - Możemy chwilę porozmawiać?
~Jasne. Chodźmy do mojego pokoju. 
***
~O co chodzi?
- O to, że.. jakby ci to powiedzieć. No..
~Śmiało, mów.
- Przeżyłam z Jake'em pierwszy raz no i mieliśmy nadzieję, że nie zajdę w ciążę. Dzisiaj rano robiłam test, no i niestety...
~Jesteś w ciąży ?
- Tak, ale boję się powiedzieć o tym Jake'owi. 
~Nie bój się, chodź powiemy mu to razem.
- A co będzie gdy się dowie i mnie z tego powodu zostawi? Ja go kocham.
~Skoro on ciebie też kocha, tak jak ci to mówił chyba z milion razy, to będzie cię kochał nadal gdy mu to powiesz, a jeżeli cię zosatwi, to będziesz wiedziała, że nie był ciebie wart.
- No dobrze, zaryzykuję.
~ I tak trzymaj. To idziemu  mu powiedzieć?
- Przeyślałam to, pójdę sama.
~Jestęś odważną dziewczyną.
- Dzięki.
Victoria wyszła i zaczęła rozmawiać z Jake'em, a ja się temu przyglądałam. Widziałam jak z trudem mu o tym mówi, w pewnej chwili Jake znieruchomiał. Wiedziałam, że już powiedziała. Po minucie na jego twarzy pojawił się uśmiech, przytulił ją i pocałował. Wiedziałam, że jej nigdy nie zostawi. W tej chwili pomyślałam o Justinie. On gdzieś tam w L.A., a ja tutaj. Nagle ktoś zadzwonił zapukał do drzwi. Musiałam otworzyć, no więc otworzyłam. Przede mną ukazały się piękne czekoladowe oczy i malinowe usta, które się same prosiły o całowanie, no więc cóż innego miałam wtedy zrobić niż go pocałować. Nasz pocałunek trwał tak długo, że  wyziębiłam cały dom.
- Natasha, zamknij te drzwi! - krzyczała mama.
Oderwałam usta o jego ust.
~Niestety nic nie może trwać wiecznie.
* Niestety.
~Ale czemu poleciałeś za mną? Masz przecież koncerty, chyba nie chcesz zawieść swoich Beliebers?
* Nie, nie chcę, ale wiesz, że bez ciebie nie dam rady nic zaśpiewać, a ni w ogóle żyć.
~Kocham Cię!
* Ja ciebie też.
~Wejdź do środka.
***
~Napijesz się czegoś?
* Nie, dzięki.
~No okey, tato chodź tu na chwilkę.
- Co się stało?
~Pamiętasz jak mówiłam ci o moim chłopaku?
- Tak, a co?
~To właśnie on.
- Cześc, jestem Max, tata Natashy.
* Witam, jestem Justin.
- Natasha! Szybko chodź do kuchni! Justin, ty też! - wrzasnęła mama.
Pobiegłam z Justinem do kuchni, oczywiście za ręce ^^.
~Co się stało?
- Włączam radio a tutaj...sami posłuchajcie.
~Przecież to nasza piosenka.
* Widzisz jesteś sławna.
~To dzięki tobie.
*Mam pytanie.
~Jakie?
* Mógłbym spędzić święta z tobą i twoją rodziną?
~Jasne, a co z twoją mamą i...
* O nich się nie martw.
~No dobrze, ale jest mała rzecz,  o której powinieneś wiedzieć.
* Czyli?
~Na święta mamy zamiar jechać do babci, do Polski.
* To wspaniale, wreszcie poznam moich polskich fanów, ciągle czekali na to, żebym przyleciał do Polski.
~ To dobrze, wylatujemy jutro. 
* Nie ma sprawy.
***
- Wszyscy gotowi? - spytała mama.
~Pewnie.
Wyjechaliśmy na lotnisko. Na lotnisku o mało co się nie spóźniliśmy na samolot. Siedzenia były podwójne, więc siedziałam z Justinem. Najpierw ja zasnęłam na jego ramieniu, a potem on. 
***
Wylądowaliśmy w Poznaniu. Pojechaliśmy autobusem do domu babci. Było ciemno, przy ulicy szły jakieś dziewczyny. Nagle glośno krzyczały, razem z Justinem pobiegliśmy w ich kierunku. Okazalo się, że jakiś facet chciał je porwać. Justin uderzył go w twarz, a dziewczyny uciekły, jedna z nich podeszła do Justina.
- Ty jesteś Justin Bieber? 
* Co? 
Podeszłam do nich. Spróbowałam mówić po polsku( uczyłam się go).
~ Yyy, wiesz, on nie mówi po polsku.
- A mogłabyś mu powiedzieć, że jestem jego fanką i dziękuję za pomoc?
~ No pewnie. ;)
- Dzięki.
~Justin, ona mówi po polsku. Powiedziała, że jest twoją fanką i dziękuje ci za ratunek.
* Nie ma sprawy.
~ Mówi, że nie ma sprawy.
- Ja muszę już iść. Paa Justin i ty.
~Jestem Natasha. Do zobaczenia. 
~Mówi, do do ciebie 'do zobaczenia'. Może powiesz coś po polsku?
* No okey. A co?
~Powiedz 'Pa''
* Pa ! 
~Jesteś kochany.
Weszliśmy do domu babci, przywitaliśmy się, nakryliśmy do stołu i gdy pojawiła się pierwsza gwiazdka rozpoczęłiśmy wigilię. Podzieliliśmy się opłatkiem i zjedliśmy kolację wigilijną . Nadszedł czas na prezenty.
~W Polsce rozdaje sie prezenty dzien przed Bożym Narodzeniem.
*Aaa. Ok.
Wszyscy rozdali sobie prezenty, ja dałam Justinowi nowe ubrania i łańcuszek z napisem 'Natasha'. Został tylko ostatni prezent.
* Natasha, to dla ciebie.
~Jakie wspaniałe.
Był to zestaw perfumów Girlfriend.

~Dziękuję.
- Zostaniemy w Polsce przez jakiś czas. - poinformował tata.
----------------------------------------------------------------------------------------
No i o to 2 częśc świątecznego rozdziały, mam nadzieję, że się podobał. Ja  będe pisała następne rozdziały dopiero w styczniu, bo jutro sie przeprowadzam i nie wiem do kiedy, ale nie bede miala neta :c ~~~Monika ;***